Bangkok – luty 2016

Bangkok

Uciekamy z Singapuru.
Pora na Bangkok.
Jest to już czwarta moja wizyta w tym mieście i choć zawsze pot leje mi się tu po plecach, choć tu typowy azjatycki smród miesza się z zapachami kuchni, gdzie piękne zabytki sąsiadują z biedotą, brudem i odpadami to mimo wszystko Bangkok ma coś takiego co zawsze przyciąga.
Następna wizyta to już tylko kac Vegas w Bangkoku, czyli kawalerski na mieście. Haha, żart.

Kolejny dzień naszego azjatyckiego rajdu, po wizycie w Kambodży (Siem Reap, Bali i Singapurze) czas na Bangkok.
Dzisiejsze zwiedzanie Bangkoku z przyczyn zdrowotnych ograniczyłem praktycznie do nocnego spaceru „czerwonymi ulicami”. Zabytki miasta zaliczone przy okazji poprzednich eskapad do Tajlandia więc tragedii nie ma.
Ulica nad którą rozpościera się dumnie napis Soi Cowboy na szczęście zlokalizowana jest o kilkaset metrów od hotelu Centre Point Sukhumvit 10 więc wieczorny spacerek był całkiem miły.
Jak to zwykle bywa w takich miejscach ilość gapiów zainteresowanych obejrzeniem zjawiska znacznie przewyższa ilość gości w klubach
, ba, przewyższa nawet ilość tajskich roznegliżowanych prostytutek i tancerek gogo. Hmm, czy to się czymś różni?
Więc.. po krótkim spacerku po ulicy uciech czując niedosyt wizualny i emocjonalny skorzystaliśmy z jakże znanego na całym świecie „Ping-pong show”. Show jak show, szału nie ma. Raptem raz trafiłem na coś wizualnie atrakcyjnego kilka lat temu na Phukecie. To dzisiejsze było dość żałosne aczkolwiek byłem pod wrażeniem zdolności akrobatycznych jedynego pana biorącego udział w imprezie.

Po zaznaniu wrażeń duchowych a krótko przed pójściem spać w drodze powrotnej zaliczyliśmy małe co nieco w typowo azjatyckich warunkach, czyli banana pancacke bezpośrednio z kuchennego skutera, kilka patyczków pysznego sataya drobiowego i wieprzowego smażonego bezpośrednio na ulicy i do popicia pyszny sok z granatu wyciskanego bezpośrednio na naszych oczach.
Wszystko to na ulicy ma się wiedzieć. Azja to Azja.

W ten oto sposób dobiegła końca nasza kolejna wyprawa, taka w której widzi się więcej samolotów i lotnisk niż plaż i świątyń.
… może jak już będę bogatym emerytem uda mi się zmienić proporcje…

Bangkok żegna nas deszczem!

 

poniżej mała galeria zdjęć z krótkiego pobytu w Bangkoku (innym razem postaram się bardziej wrzucając bardziej charakterystyczne ujęcia miasta)

 

Moje Kochanie podziwia widoczki..

dream_of_world_bangkok1

Widoczek z okna pokoju hotelowego właściwie apartamentu, któremu w hotelu Centrepoint Sukhumvit 10 nic nie brakuje, szczególnie jak ma się pokój na 29 piętrze!

dreamofworld_IMG_6633

 

dreamofworld_IMG_6641

może to tylko morze betonu ale można w Bangkoku trafić znacznie mniej ciekawie, z całym sercem rekomenduję ten hotel

 

dreamofworld_2mam mały lęk wysokości (kurr…mały!) co potęgowane jest przez proporcję azjatyckiego standardu wysokości barierki na balkonie do mojego wzrostu

 

dreamofworld_IMG_6643

Przyjaciel Mój

tak sobie myślę, jak się zestarzejemy (proszę o nie dodawanie sarkastycznych komentarzy w stylu to już nastąpiło) to przynajmniej on będzie mieć (bo już ma) genialnie artystyczna gębę. Nawet Gombrowicz takiej by mu nie nadał.

 

dreamofworld_IMG_6644Moja facjata

 

dreamofworld_IMG_6664

ja to uwielbiam, takie życie na ulicy, luz, jedzenie i próbowanie wielu smaków.

ulicę azjatycką!

podobnie odbieram Tajlandię, Malezję, Indie, Kambodżę ale już nie koniecznie Bali czy w żadnym wypadku Singapur

dreamofworld_IMG_6665polecam banana w cieście wprost z ulicy…

 

dreamofworld_IMG_6668on the way to the red light Disctrict

 

dreamofworld_IMG_6671początek Soi Cowboy

 

dreamofworld_IMG_6675

 

dreamofworld_IMG_6676

no to się Oliwerowi oczy otwarły!

 

dreamofworld_IMG_6677a u Zbyszka pojawił uśmiech na twarzy

 

dreamofworld_IMG_6678

 

dreamofworld_IMG_6683szoping w 7eleven, przy okazji odkryłem, że można kupić paczkowanego gluta..(taka gra słów)

 

dreamofworld_IMG_6688

a to już widoczki z naszego hotelu po powrocie z wieczornej eskapady

 

dreamofworld_IMG_6692

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *